Piotr Surowiecki - prosto o rzeczach ważnych Piotr Surowiecki

Częsty błąd wychowawczy katolickich rodziców

Wychowanie dziecka do wiary wymaga aktywności na kilku płaszczyznach. Jedna z nich jest niestety często zaniedbywana.

autor: Piotr Surowiecki | opublikowany: 2021-09-04 22:46

Na początek trzeba wyjaśnić jedną rzecz. Jako rodzice wierzący staramy się wychowywać dzieci do wiary, ale mimo wszystko nigdy nie będziemy mieli gwarancji, że się to uda. Czy zatem ma to sens? Często się słyszy "oni tak robili, a ich dziecko porzuciło wiarę". Trzeba tutaj zrozumieć, że praca wychowawcza to nie jest automat, ale to jest zwiększanie szans, prawdopodobieństwa na to, że dziecko będzie wierzące. Prosty przykład: w rodzinie gdzie się chodzi do Kościoła są dużo większe szanse, że dziecko później samo będzie do Kościoła chodziło, chociaż gwarancji nie ma. I właśnie tematem tego artykułu nie jest jakiś cudowny sposób, który zawsze daje efekty, ale coś co pozwoli zwiększyć szanse na wzrost wiary w sercach dzieci. Przejdźmy zatem do konkretów.
Dziecko biegnie w lesie
Można wyszczególnić trzy płaszczyzny ważne dla wychowania dziecka do wiary. I. Rodzina i wychowanie w domu To dość oczywiste: chodzi tu o to w jaki sposób wychowujemy dzieci, czy opowiadamy o Bogu, jaka jest wiara rodziców, jaka miłość małżeńska między rodzicami, atmosfera domu, czy modlimy się za dzieci itp. Temat rzeka, ale generalnie sprowadza się to do tego co dzieje się w naszej rodzinie. II. Kultura i media Widząc słowo "kultura" ktoś może pomyśli np. o teatrze. Nie! Spójrz drogi Czytelniku ile czasu spędzasz z mediami: społecznościowymi, portalami informacyjnymi, na oglądaniu filmów i filmików, daj Boże czytaniu prasy i książek. Właśnie o to chodzi! Czym się karmi Twoje dziecko, co czyta, jaki obraz świata i norm moralnych przyjmuje itp. Jeśli ktoś chciałby poczytać więcej w tym temacie to polecam dwa teksty: "Twoje dziecko wychowuje ulica" - o Internecie, smartfonach oraz Prasa katolicka dla dzieci - przegląd tytułów i praktyczne porady jak zachęcić dziecko do lektury. III. Środowisko rówieśnicze Czyli koledzy i koleżanki. W pewnym wieku rodzicie to za mało, kluczowi są rówieśnicy. Trudno żyć wiarą, gdy całe towarzystwo, w którym obraca się dorastający człowiek żyje zupełnie odwrotnie. Gdzie jest zatem ten typowy błąd z tytułu? W zaniedbaniu punktu nr III! Punkt I jest chyba oczywisty dla każdego. Punkt II jest być może trudniejszy w realizacji, w zauważeniu i choć moim zdaniem jest bardzo ważny, to jednak dla większości osób to za mało do wzrostu wiary. Natomiast życie pokazuje, że punkt III jest kluczowy: naprawdę trudno jest znaleźć wierzącego młodego człowieka, który nie ma za sobą doświadczenia jakiejś wspólnoty, grupy osób wierzących itp. I odwrotnie: bez tego typu doświadczeń bardzo często obserwujemy młodych ludzi z wierzących rodzin, którzy porzucają Kościół. Jak zatem rodzice mogą działać w tym kierunku? Przede wszystkim trzeba chcieć, uznać to za ważne, za jedno z najważniejszych zadań w życiu. Rozglądamy się po prostu za różnego rodzaju wspólnotami w naszych okolicach. Słowa te piszę na początku września, a początek roku szkolnego to zawsze dobry czas na dołączenie do różnych grup: czy to będzie oaza, wspólnota młodzieżowa, duszpasterstwo akademickie czy licealne. Można też zastanowić się nad katolicką szkołą średnią. Warto zacząć od najmłodszych lat, wówczas dla dziecka takie grupy będą naturalne, nie będzie powtarzać nieprawdziwych tekstów w stylu "tam trzeba się tylko modlić" itp. Będzie znało taką rzeczywistość i później, w okresie dojrzewania czy studiów, tego typu zachęty czy propozycje w dużo mniejszym stopniu będą odbierane jako narzucanie czegoś przez rodziców. Oto dwie konkretne propozycje dla dzieci z podstawówki, z którymi sami mamy bardzo pozytywne doświadczenia: 1) Ministranci (dla chłopców) - taka możliwość jest praktycznie w każdej parafii, polecamy przeczytać 10 powodów, dla których twój syn powinien być ministrantem. 2) Katoliccy harcerze, a dokładnie Skauci Europy (dla chłopców i dziewczynek) - mamy tutaj bardzo dobre doświadczenia z chłopcami ze starszych klas podstawówki, ale oferta jest zarówno dla chłopców jak i dla dziewcząt, w tym także z młodszych klas (tzw. Wilczki). Nasze wrażenia? Wspaniała przygoda dla chłopaków, samodzielność, przyroda, wymagania, koleżeństwo, mundury, rywalizacja... Tutaj można przeczytać ciekawy artykuł przybliżający Skautów Europy. Jak się do nich dostać? Jednostki tworzą się przy parafiach, trzeba znaleźć jakąś drużynę w swojej okolicy i z nią się skontaktować. Tutaj przykładowa strona na FB dla Dolnego Śląska: można tam zobaczyć zdjęcia i działalności harcerzy, przeczytać jakie są jednostki i szukać do nich kontaktu: zobacz. Na koniec musi paść pytanie: jak zachęcić dziecko do uczestnictwa w jakiejś wspólnocie? Na ten temat można by pisać książki, wiele zależy od charakteru dziecka, od wieku itd. Teraz dużo się mówi o "wychowywaniu do wolności", że "nic na siłę", "nie wolno dziecka zmuszać" itp. Z jednej strony jest to prawda, w tym sensie, że np. nie każde dziecko odnajdzie się w harcerzach budujących obóz w lesie albo w scholi muzycznej. Z drugiej jednak strony tego typu hasła to łatwe wytłumaczenie dla rodziców, którzy nie chcą albo nie potrafią pomóc dziecku w przełamaniu naturalnej nieśmiałości, wstydu czy niepewności przed dołączeniem do jakiejś grupy. Zachęcenie dzieci wymaga wysiłku, przemyślenia, wyczucia, często też sprytu. Z jednej strony trzeba tu zostawić pewną dozę wolności, przestrzeń na decyzję, nie narzucać wprost, powiedzieć szczerze o potencjalnych zaletach i wadach, dać szansę na wybór, ale z drugiej też strony bywają sytuacje, gdy ze strony rodziców konieczna jest stanowczość i podjęcie decyzji w imieniu dziecka dla jego dobra.