Piotr Surowiecki - prosto o rzeczach ważnych Piotr Surowiecki

Parafialne wyjście do ludzi - konkret!

Jeśli młodzież jest teraz w Internecie to w każdej parafii tak jak jest ksiądz od bierzmowanych, Żywego Różańca czy ministrantów, tak powinien być ksiądz od Internetu.

autor: Piotr Surowiecki | opublikowany: 2021-05-08 07:07

To chyba dość oczywista konstatacja: jeśli w ciągu ostatniego roku kościelne ławki mocno opustoszały, jeśli młodzież ma teraz przyklejony nos do smartfonów, jeśli życie dorosłych przenosi się w dużej mierze do sieci, to rzeczywistość ta powinna być polem poważnego i zorganizowanego duszpasterstwa parafii. Bo tam są ludzie. Nie chodzi o przenoszenie sakramentów czy życia liturgicznego do Internetu. Chodzi o podtrzymywanie czy nawiązywanie kontaktu z parafią, o informowanie i promowanie wydarzeń parafialnych, o formowanie, tłumaczenie prawd wiary, wyjaśnianie etc.
Smartfon z otwartą stroną internetową parafii
Na czym konkretnie takie duszpasterstwo internetowe miałoby polegać? Nie musi być ono niczym nadzwyczajnym. W najprostszym wariancie to po prostu aktywna obecność w Internecie: strona internetowa i profile w mediach społecznościowych (nie tylko na Facebooku). Należy tu położyć szczególny nacisk właśnie na słowo "aktywna", bo ta obecność w Internecie musi być żywa, z jakąś wizją, planem - to nie chodzi o zrobienie z parafialnych stron i profili kolejnej tablicy informacyjnej z wrzucanymi raz na tydzień ogłoszeniami i godzinami pracy kancelarii. Treści, które warto umieszczać można ująć w trzy grupy. Przede wszystkich treści związane z życiem parafii. Np. zdjęcia z wydarzeń czy aktualnych dekoracji w kościele, przypominajki i zaproszenia ("Dziś o 18 zapraszamy na...") czy jakieś zwykłe dwa słowa od księdza - prosto, od serca ("Kochani, dziękujemy że byliście dziś na Pasterce, życzymy dużo radości w Święta!" - jeszcze do tego zdjęcie i jest super). Drugi obszar to ogólne treści religijne. Mogą być własne, ale można też korzystać z dorobku innych: wrzucać linki do ciekawych artykułów czy tematycznych konferencji na YouTube - tak żeby chętni mieli dostęp do treści pogłębiających życie religijne. Trzeba tu też chwytać byka za rogi i nie prowadzić kultu św. Spokoju - jeśli cała Polska żyje filmem Sekielskich czy tzw. Strajkiem Kobiet to trzeba się jakoś do tego delikatnie odnieść, dać odpowiedź, wyjaśnienie ze strony Kościoła - samodzielnie albo poprzez link do jakiegoś artykułu czy filmiku z mediów katolickich tłumaczących te sprawy. Ale ten obszar to też lżejsze treści, np. religijne czy dobre memy. Trzeci zaś obszar to treści niezwiązane z życiem religijnym, ale z lokalną społecznością. Trzeba tu oczywiście zachować umiar, w szczególności jeśli jakieś inicjatywy mogą kojarzyć się z polityką, ale od czasu do czasu warto o jakiś temat interesujący wszystkich mieszkańców parafii zahaczyć. Kto ma to wszystko robić? To, że parafialny internet potrzebuje duszpasterza nie oznacza, że ten jeden ksiądz musi sam wszystko robić. Najlepszym rozwiązaniem byłoby powołanie grupy osób, zespołu, który by się tym zajmował. Działalność internetowa ma tę zaletę, że można ją realizować o dowolnej porze, z dowolnego miejsca i w miarę da się też dopasować stopień zaangażowania. Dzięki temu poszerza się krąg osób, które mogłyby się w taką działalność włączyć. Różnie można pracę takiej "grupy internetowej" zorganizować. Można się podzielić mediami (ktoś Instagram, ktoś Facebook, ktoś www itd.) albo czasowo (ktoś w piątki, ktoś w soboty itd.) czy też tematycznie (ktoś zdjęcia, ktoś zapowiedzi, ktoś treści religijne itd.). Ważne by była to praca regularna. Wyjątkowo cenne byłoby zaangażowanie osób młodych - pomijając, że już sama taka działalność jest dla ich rozwoju wartością samą w sobie, to przede wszystkim mają oni rozeznanie w aktualnych modach i trendach wśród rówieśników. Kogo to zainteresuje? Przecież jest mnóstwo katolickich stron i profili... Krąg osób obserwujących parafialne profile jest dużo, dużo szerszy niż tych obserwujących różne media katolickie. Tymi ostatnimi są zainteresowane zwykle osoby głęboko zaangażowane w życie religijne, natomiast parafia jest częścią życia lokalnego, tego co się dzieje w okolicy i informacje z niej interesują również tych, którzy do kościoła regularnie nie zaglądają. Bo zdjęcia z wydarzeń, które mają miejsce kilkaset metrów od mojego domu, na których być może zobaczę znajomych czy sąsiadów albo też aktualne ogłoszenia, podczas gdy moje dziecko w tym roku przystępuje do Pierwszej Komunii, zawsze są pewnym magnesem. Ten potencjał trzeba wykorzystać! Dość gadania - czas działania! Dużo mówi się w Kościele o nowej ewangelizacji, o wyjściu do ludzi tam gdzie oni są, zamiast czekania w parafii. To wszystko są dobre i oczywiste hasła, z którymi prawie wszyscy się zgadzają, tylko problemem jest przekucie ich w czyn, przełożenie na praktykę, bo na ogół nie bardzo wiadomo jak się do tego zabrać. Prowadzenie duszpasterstwa internetowego o jakim tu piszę, utworzenie takiej grupy, nie jest niczym trudnym czy szczególnie wymagającym, a jest to konkretny czyn ewangelizacyjny i realne wyjście do ludzi - w szczególności młodych - tam gdzie można ich obecnie znaleźć. *** Zachęcam do dyskusji na ten temat na Twitterze lub Facebooku lub Albicli.