Piotr Surowiecki - prosto o rzeczach ważnych Piotr Surowiecki

Czy z ukrzyżowania Jezusa zostały jakieś materialne ślady?

W naszych czasach przyjęło się uważać relikwie za średniowieczny zabobon i oszustwo. To jednak duże uproszczenie. Bo czy wiecie Drodzy Czytelnicy, że np. fragment tabliczki "INRI" istnieje do dziś i dobrze się ma?

autor: Piotr Surowiecki | opublikowany: 2021-04-02 09:16

Skąd wiadomo, że relikwie są autentyczne? Najpierw bada się ich historię, czyli skąd się wzięły w danych miejscu, co o nich mówią przekazy pisane itp. Problem z chrześcijaństwem jest taki, że przez kilka pierwszych wieków było najczęściej prześladowane, nikt więc się nie chwalił cennymi relikwiami, nie było okazji by mówić o nich światu. Dlatego większość relikwii Chrystusowych pojawia się w dziejach kilkaset lat po Jego Męce i Zmartwychwstaniu. Najczęściej przechodziły drogę z Ziemi Świętej do Bizancjum (Konstantynopola), a potem do Europy Zachodniej, gdzie większość z nich pojawiała się w okolicy roku 1000 (z dokładnością do kilkuset lat). Druga sprawa to badania naukowe samego przedmiotu (drewna, tkaniny itd.), a także tego co na nim jest (malunek, ślady pyłków roślinnych itp.). Stwierdza się zatem czy np. taki rodzaj tkaniny był znany i używany w I wieku na wschodnich rubieżach Cesarstwa Rzymskiego, z jakiego drzewa pochodzi badany kawałek drewna itd. Najlepiej chyba zbadanym przedmiotem związanym z Męką Chrystusa jest Całun Turyński, czyli płótno, w które Jezus był zawinięty po złożeniu do grobu. Pamiętam jak w 1997 roku jako nastolatek oglądałem "Wiadomości" i był tam materiał o pożarze kaplicy, w której Całun się znajdował. Wszystko dobrze się skończyło, natomiast dziennikarka podsumowała, że Całun i tak jest średniowiecznym fałszerstwem. To kłamstwo jest powtarzane również i dzisiaj, a podstawę dało mu jedno z badań węglem C14, według którego Całun powstał w XIII-XIV wieku. Badanie to byłem potem wielokrotnie kwestionowane, np. ze względu na nieprawidłowo pobrany materiał (z krańców, za które kiedyś trzymano Całun podczas prezentowania go wiernym, a które były potem łatane). W każdym razie rozmaici naukowcy zajmujący się sprawą Całunu mówią jasno: to jedno badanie, co do którego są wątpliwości, nie może być podstawą do odrzucenia szeregu innych badań, które jednoznacznie potwierdzają autentyczność Całunu. A jakie to badania? Przede wszystkim sam wizerunek, który nie jest malowidłem (brak śladów pigmentów), a którego współczesna nauka nie potrafi odtworzyć! Przy dzisiejszej technice człowiek nie jest w stanie zrobić kopii wizerunku na Całunie o podobnych właściwościach. Sposób śmierci człowieka w Całunie, rozpoznawalny m.in. po śladach krwi, który dokładnie odpowiada opisom Męki Chrystusa (biczowanie, ukrzyżowanie). Sama tkanina wykazuje wszystkie cechy żydowskich płócien pogrzebowych z I wieku. Pyłki roślin znalezione na Całunie, z których wiele występuje tylko i wyłącznie w Ziemi Świętej, a z kolei wokół głowy znaleziono wiele pyłków rośliny potencjalnie użytej do utworzenia korony cierniowej. I wiele innych badań, o których piszą mądre książki, a które trudno choćby przytoczyć w krótkim artykule. Całun łączy się niezwykle także z innymi relikwiami. Mamy oto Chustę z Manopello, na której jest wizerunek twarzy żywego już człowieka (chwila po zmartwychwstaniu?), a której powstanie też trudno wytłumaczyć (jest utworzona z bisioru, na którym nie da się malować). Najbardziej niezwykłe jest jednak to, że oba płótna pasują do siebie idealnie! Jeśli nałożymy jedno na drugie pokażą nam oblicze tego samego człowieka. Mało? Jest jeszcze Sudarion z Oviedo (Hiszpania). Płótno pogrzebowe, bez wizerunku co prawda, ale m.in. ze śladami krwi, które idealnie pasują do tych z Całunu (takie same rany, ta sama grupa krwi itp.). A "pojawia" się w dziejach w zupełnie innym miejscu i czasach niż relikwia z Turynu. A co ze wspomnianą na wstępie "tabliczką INRI", która fachowo nazywa się "titulus"? Jej fragment jest w Rzymie, w Bazylice św. Krzyża w Jerozolimie ("w Jerozolimie" to część nazwy rzymskiej bazyliki), wystawiony na widok publiczny. W przeciwieństwie do opisywanych wcześniej płócien nie ma żadnych cech cudowności, które pomogłyby w uznaniu jego autentyczności, natomiast wszystkie badania naukowe i odczyt napisów jednoznacznie potwierdzają, że ten kawałek drewna może pochodzić z krzyża Chrystusa. Zainteresowanych tematem odsyłam do książki "Świadkowie Tajemnicy. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych" (wyd. Rosikon press), gdzie wszystkie te relikwie (i nie tylko te) omówione są bardzo szczegółowo. Zobacz tę książkę w księgarniach
Książka Świadkowie Tajemnicy
"Świadkowie Tajemnicy. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych" to świetna książka omawiająca to co zostało po Chrystusie. Wiele ważnych relikwii jest tu szczegółowo omówionych, wraz z dowodami na ich potencjalną autentyczność Zobacz tę książkę w księgarniach