Piotr Surowiecki - prosto o rzeczach ważnych Piotr Surowiecki

Czy 500+ jest "katolickie"?

Zasiłki, polityka społeczna, wsparcie finansowe z budżetu państwa dla rodzin, emerytów - czy katolik powinien to wszystko popierać, bo Jezus kazał pomagać biednym? Bo rodzina jest ważna?

autor: Piotr Surowiecki | opublikowany: 2020-08-07 10:30

Wszyscy wiemy, że Jezus mówił o pomaganiu biednym. Warto jednak zauważyć co konkretnie mówił i w jaki sposób. Jego słowa adresowane są do pojedynczego człowieka, do każdego z nas, zupełnie zaś pomijają wszelkie kwestie związane z organizacją życia społecznego. Jezus przemawia do serca człowieka, do jego sumienia, aby się przemienił, nie myślał tylko o sobie, ale zobaczył też potrzeby bliźniego i mu pomógł. Jezus zostawił nam zatem cel, ideał - miłość wobec bliźniego, któremu pomagamy w potrzebie. A w skali społeczeństwa środki do tego mogą być różne, Jezus zupełnie nic o nich nie wspomina. Obecnie dominuje model państwowo-socjalny, czyli każdemu zabieramy pod przymusem jakąś część jego zarobków i potem rozdzielamy tam, gdzie według polityków są ludzie potrzebujący: pomoc społeczna, zasiłki, 500+ itd. I teraz ważne: częstym błędem katolickich publicystów czy duchownych jest uzasadnianie tego typu socjalnej polityki Ewangelią, w kontrze np. do rozwiązań wolnorynkowych, które mają być niemoralne, bo nie ma tam państwowej pomocy dla biednych. Błąd! Przecież nauka Jezusa jest bardzo prosta, mówi On: "Kto ma dwie suknie, niech [jedną] da temu, który nie ma" (Łk 3, 11), nie mówi natomiast "Jeśli są ludzie, którzy nie mają sukni, niech powstanie samorząd, który będzie ustalał kto ma nadmiar sukni, Krajowa Administracja Skarbowa niech siłą zabierze ten nadmiar, a MOPS niech je rozdzieli według sprawiedliwych, urzędowych kryteriów w ramach programu suknia+. W ten sposób wszyscy będą mieli suknie i to jest sprawiedliwe". Brak państwowej pomocy socjalnej nie musi oznaczać braku pomocy dla ubogich. "Wy dajcie im jeść!" (por. Mt 14, 16) Przecież wciąż każdy z nas może pomagać biednym, a brak ogromnego aparatu socjalnego, który jest znany z nietrafiania pomocą do rzeczywiście potrzebujących, spowodowałby ogromne oszczędności na podatkach, co przełożyłoby się na większe dochody i niższe ceny - realnie nawet o kilkadziesiąt procent większą siłę nabywczą. To znacznie ułatwiłoby wspieranie rozmaitych organizacji charytatywnych, ale też i zwyczajną pomoc wśród krewnych i znajomych. Towarzyszące temu nieskrępowanie samodzielnego zarobkowania wyprowadziłoby wielu ludzi z biedy i uzależnienia od pomocy, np. dlaczego babcia emerytka nie może po prostu sprzedawać w swojej okolicy pysznych ciast i pierogów, które umie robić? Działalność gospodarcza, PIT, ZUS, składka zdrowotna, sanepid, osobne pomieszczenie do mycia jajek itp. itd. są barierami nie do przeskoczenia dla wielu osób. Nie twierdzę, że to idealny pomysł, nad tym wszystkim można dyskutować, są różne opcje, chcę jedynie pokazać, że państwowa pomoc socjalna nie jest jedynym rozwiązaniem i nie można moralnie szantażować sprzeciwiających się jej, uzasadniając to nauką Jezusa. Rolą katolików świeckich jest widzieć cel, który wynika z Ewangelii, a przy tym odważnie dyskutować o środkach, które akurat bezpośrednio z Ewangelii nie wynikają. One mogą być różne i nie zawsze te, do których akurat jesteśmy przyzwyczajeni, są jedynym i najlepszym rozwiązaniem. I tutaj mam wielką prośbę do kapłanów czy biskupów, aby mocą swojego urzędu bardzo ostrożenie i wstrzemięźliwie wypowiadali się o konkretnych rozwiązaniach. Kochani Kapłani! Zasiłki, podatki, polityka społeczna - zostawcie to proszę nam, świeckim, nie wyręczajcie nam sumień gotowcami, a Wy głoście całą mocą Chrystusa, który coraz bardziej staje się głupstwem dla Polaków (por. 1 Kor 1). Nawróceni Polacy z pewnością lepiej zatroszczą się o biednych, niż państwowa pomoc społeczna. Prymas Stefan Wyszyński mówił: Na czoło wysuwa się sprawa godności człowieka. Pamiętajmy jednak, że nikt tej godności nie zdoła obronić - chociażbyśmy mieli najwspanialsze ustawodawstwo społeczne - jeżeli człowiek sam nie będzie jej bronił przez styl życia chrześcijańskiego.