Piotr Surowiecki - prosto o rzeczach ważnych Piotr Surowiecki

U "Wujka" pod Czwórką - wspomnienia o ks. Zienkiewiczu

Będąc w Duszpasterstwie Akademickim "Czwórka" miałam to szczęście być przez kilka lat blisko ks. Aleksandra Zienkiewicza - oto wspomnienia mojej Mamy, Barbary Surowieckiej, o znanym wrocławskim duszpasterzu.

autor: Barbara Surowiecka | opublikowany: 2020-05-26 19:31

Przede wszystkim muszę podkreślić, że był to piękny okres w moim życiu. Oto kilka wspomnień z tych czasów. Dlaczego "Wujek"? W czasach moich studiów (lata 1970-75) ukrywało się, że ksiądz jedzie na wakacje z młodzieżą akademicką stąd pseudonim Wujek. Z tego zresztą powodu w DA używaliśmy raczej imion, na ogół nie znaliśmy swoich nazwisk. Święty Już wtedy, w czasach studiów, mówiłam do mojej mamy, że ks. Zienkiewicz będzie świętym. W życiu codziennym postępował wg. zasad Ewangelii i tego uczył nas studentów. Ucztą duchową był uczestnictwo we Mszy Świętej odprawianej przez ks. Zienkiewicza. Ogromne skupienie księdza, kazanie zawsze mądre i ciekawe (jak mawiał kazanie to nie może być "mowa trawa"). Gdy mówił to było się przekonanym, że to nie tylko mowa, ale to zasady według których postępuje. Nigdy nie spodziewałam się, że w życiu będzie mi dane spotkać osobę, która odejdzie do Pana Boga w opinii świętości i nieraz też dokonując wyborów życiowych kieruję się tym co nam mówił Wujek. Kobieta i ciastko Wujek kładł olbrzymi nacisk na kształtowanie osobowości, charakteru, na pracę nad sobą. Mawiał, że "jeżeli chłopiec potrafi zrezygnować ze zjedzenia ciastka, to jako dorosły mężczyzna będzie potrafił oprzeć się urokom najpiękniejszej kobiety". Nad morze Latem wyjeżdżaliśmy z Wujkiem nad morze, do Stegny. Tam Wujek nocował na plebanii, dziewczyny w wynajętym pokoju (układano materace do spania), a chłopcy na polu namiotowym. Dzień rozpoczynał się Mszą Świętą z rozważaniem Wujka, potem było śniadanie, z którym często czekaliśmy, bo Wujek spowiadał po Mszy. Idąc na plażę szliśmy przez piękny las odmawiając Różaniec - ulubioną modlitwę Wujka. Nieraz też w godzinach nocnych spacerowaliśmy przy świetle księżyca w lesie odmawiając Różaniec. Pieniądze W czasie wyjazdów do Stegny wielu tamtejszych mieszkańców dawało ofiarę na Mszę Świętą, aby Wujek odprawił ją w jakiejś intencji. Za te pieniądze często kupował studentom jedzenie, nieraz mówił do mnie "Idź Basia i zamów dla każdego porcję ryby smażonej" i dawał na to pieniądze, a było nas ok. 30 osób. Gość Ks. Zienkiewicz zawsze zauważał pod "czwórką" nowe twarze, zawsze podchodził do nich i z każdym rozmawiał. W czasie rozmowy każdy był pewny, że dla Wujka jest kimś najważniejszym. W naszym Hymnie czwórkowym były między innymi takie słowa "Wszyscy mili, lecz najmilszy jest nam zawsze gość". Do nas mówił, że jeżeli nie będziemy zauważać innych, to nasza wspólnota czwórkowa stanie się "kółkiem wzajemnej adoracji". Każdy zwykły dzień Zawsze można było z Wujkiem porozmawiać o wszystkim, zawsze miał czas dla studentów, był skromny, właściwie niczego nie zostawiał dla siebie, potrafił oddać innym np. nowy płaszcz czy buty, które sprezentowali mu studenci z okazji imienin. Jasna Góra, Trzebnica i zakonnice W maju każdego roku były wyjazdy do Częstochowy na ogólnopolskie spotkania studentów. Na jednym z nich przemawiał prymas Stefan Wyszyński. Na św. Jadwigę jechaliśmy do Trzebnicy, po Mszy było ognisko, pieczone ziemniaki, a potem kolacja u sióstr zakonnych. Wujek pokazywał nam życie zakonnic, uczył szacunku do nich. Góry i rekolekcje Często wyjeżdżaliśmy do Barda, Gostynia na rekolekcje zamknięte, zatrzymywaliśmy się w zgromadzeniach zakonnych. Były Msze, droga krzyżowa przy kapliczkach w górach. Nieraz zaczynały się rekolekcje tym, że milczeliśmy jeden dzień ograniczając mówienie do rzeczy koniecznych. Nie było to łatwe, szczególnie dla dziewcząt, ale Wujek chciał nas nauczyć mądrego mówienia - najpierw trzeba słuchać, a dopiero potem mówić. Podczas wędrówek w górach spotkaliśmy też dzieci z domu dziecka, nawiązała się pewnego rodzaju przyjaźń, studenci nieraz potem przyjeżdżali do tych dzieci np. z okazji dnia dziecka przywożąc im prezenty. Zobacz też: książki o ks. Zienkiewiczu