Piotr Surowiecki - prosto o rzeczach ważnych Piotr Surowiecki

Zmartwychwstanie w praktyce

Czy po Zmartwychwstaniu dalej będę miał moje krzywe zęby?

autor: Piotr Surowiecki | opublikowany: 2020-04-12 17:47

Dlaczego tak bardzo świętujemy Zmartwychwstanie Jezusa? Przecież Łazarz też umarł, a potem został wskrzeszony! To samo stało się również udziałem np. młodzieńca z Naim czy córki Jaira. Otóż różnica tkwi nie tylko w samej osobie - tam człowieka, a tu Boga, który stał się człowiekiem - ale też w tym co dzieje się po zmartwychwstaniu. Wskrzeszony Łazarz po prostu powrócił do tego samego życia. Tak samo mogły go dalej boleć korzonki (jeśli go bolały), no a przede wszystkim prędzej czy później znów musiał umrzeć (przy czym miał już pewną wprawę). Natomiast w przypadku Jezusa sytuacja jest inna. Nie wraca on już do naszego ziemskiego życia, lecz zmartwychwstaje do nowego życia. Jest to nowa rzeczywistość, w której śmierć jest już zwyciężona. Nie chodzi o chwilowe cofnięcie śmierci, ale o zupełnie nowy rodzaj życia. Jezus wchodzi do niego z tym samym ciałem, ale nie takim samym, lecz przemienionym, uwielbionym, któremu śmierć już nie jest straszna. Spróbujmy poszukać coś na ten temat w Ewangelii. Zastanawia fakt, że tak wiele bliskich osób nie poznaje Jezusa. Maria Magdalena w ogrodzie (J 20, 14: Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus), uczniowie w drodze do Emaus (Łk 24, 15-16: Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali), a nawet święty Piotr wraz z najbliższymi uczniami (J 21: A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus). Przecież przez kilka lat spędzali całe dnie razem, a teraz go nie poznają! Możliwe, że Ewangeliści w jakiejś mierze posługiwali się tym motywem jako symbolem np. braku gotowości serca i otwarcia się na zmartwychwstanie, ale pewnie mamy tu też do czynienia z faktem historycznym, że najbliższe osoby miały problem z natychmiastowym rozpoznaniem zmartwychwstałego Jezusa. To pokazuje, że choć Jezus zmartwychwstał w swoim ciele, to jednak było to ciało przemienione, jakby pochodzące z innej rzeczywistości i stąd mogły brać się te problemy. Uważny Czytelnik przypomni sobie jednak zaraz św. Tomasza, któremu Jezus powiedział: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym! (J 20). Czyli nowe ciało, ale jednak coś ze starego zostało... Kolejne paradoksy to np. sytuacja z wieczernika, kiedy Jezus wchodzi przez zamknięte drzwi, ale zjada z apostołami rybę, a potem opuszcza ich mimo zamkniętych drzwi. Mała dygresja: wrocławski biblista ks. prof. Mariusz Rosik opowiadał jak jakaś dziewczynka skomentowała tę scenę, że skoro Jezus wychodził przez zamknięte drzwi, to ryba musiała na tych drzwiach zostać... Widać zatem wyraźnie jedno: zmartwychwstanie ciała to tajemnica, której szczegółów nie znamy. Ta tajemnica dotyczy również nas. Wprawdzie w chwili śmierci nasza dusza oddziela się od ciała, ale ostatecznie wraz z nim zmartwychwstaniemy, co zresztą wyznajemy (a przynajmniej powinniśmy) w każdą niedzielę: "wierzę w ciała zmartwychwstanie". Jak to zatem będzie z tymi zębami ze wstępu? Dokładnie to nie wiadomo, ale w tej nowej rzeczywistości śmierć będzie zwyciężona, należy się więc też spodziewać, że wraz z nią i choroby. Pewnie więc zęby nie będą już takie krzywe, a i w kościach nie będzie łupało na zmianę pogody.