Piotr Surowiecki - prosto o rzeczach ważnych Piotr Surowiecki

Skrócona Niedziela Palmowa

Skrócony sposób odprawiania liturgii Niedzieli Palmowej bardzo zubaża przeżycia religijne tego dnia. Nie usłyszymy zaparcia się Piotra przy ognisku, grozy Ogrójca, sądu nad Jezusem, odsyłania od Annasza do Kajfasza...

autor: Piotr Surowiecki | opublikowany: 2020-04-05 12:57 | ostatnia aktualizacja: 2021-03-27 06:12

Nie piszę tego, żeby krytykować duszpasterzy. Chodzi o to, żeby pokazać jakie są oczekiwania wiernych, nawet takich z mniejszymi dziećmi - że niekoniecznie oczekujemy maksymalnego skracania liturgii. Wprowadzenie W Niedzielę Palmową w kościołach zamiast kazania czytana jest Męka Pańska z podziałem na role. Są jej dwie wersje: krótsza oraz dłuższa. Dłuższa zaczyna się w wieczerniku, towarzyszymy Jezusowi w Ogrójcu, boli nas serce, gdy uczniowie zasypiają, widzimy zdradę Judasza, cios mieczem Piotra, potem z nadzieją czekamy aż jednak ktoś wstawi się za Jezusem, gdy sądzą Go żydowscy kapłani, Piłat i Herod. Droga krzyżowa, śmierć, złożenie do grobu... Krótsza wersja to od razu Piłat i zanim się dobrze wsłuchamy, to już kończymy. Jest też podział na role, który prawidłowo wymaga czterech osób: ewangelisty (narratora), Jezusa, osób indywidualnych oraz tłumu. Tak przeczytana Ewangelia jest dużo łatwiejsza w odbiorze i pomaga słuchaczowi łatwiej przenieść się w miejsce i czas Męki Pańskiej. Kłopot Od dziecka pamiętam, że zawsze czytało się dłuższą wersję Ewangelii. Był prawidłowy podział na role (ksiądz czytający Jezusa + 3 lektorów), a czasem nawet rolę tłumu czytało dwóch lektorów, co okrzykom typu "Ukrzyżuj!" dodawało dużo realizmu. Jednak od kilkunastu lat obserwuję coraz częstsze czytanie krótszej wersji, która kiedyś była zarezerwowana wyłącznie na mszę dla najmłodszych. Ostatnio ona zdecydowanie przeważa, już od kilku lat nie udało mi się usłyszeć pełnej wersji. I nie jest to kwestia jakiejś jednej parafii, bo jeszcze kilkanaście lat temu obserwowałem to od kuchni: wielu wikarych (nie wszyscy!) przychodzących do parafii było raczej nastawionych, żeby czytać wersję krótszą, dopiero po dyskusjach ("zawsze u nas była dłuższa", "proboszcz się nie zgodzi na krótszą") na ogół udawało się ich przekonać. Widać zatem, że to ogólna tendencja, bo przecież rok wcześniej ci kapłani byli w innych parafiach, a potem też gdzieś pójdą. To nie jedyny kłopot. Ze względu na braki w służbie liturgicznej scaleniu ulegają role osób indywidualnych i tłumu, czyli zamiast 4 osób czytających mamy tylko 3. To wyraźnie obniża koloryt i nastrój czytanej Męki. W Niedzielę Palmową 2020 ze względu na zakaz pójścia do kościoła uczestniczyliśmy we Mszy św. przez Internet. Jasna Góra, arcybiskup częstochowski, godzina 11:00. Miałem nadzieję... i co? Krótsza wersja, 3 osoby czytające zamiast 4. W takim miejscu? Z arcybiskupem? Przez Internet (każdy ma gdzie usiąść i nikt się do domu nie śpieszy)? Wielkie rozczarowanie...
Otwarte Pismo Święte
Dlaczego to jest kłopot? Pamiętam, że już jako małe dziecko z wypiekami na policzkach słuchałem Męki Pańskiej. Wiadomo, że w Kościele się nudziło, ale nie w czasie tej Ewangelii i potwierdzają to też osoby, które wcale blisko Kościoła nie były - to było ciekawe! Jest mi bardzo smutno, że te emocje, przeżycia religijne nie mogą być udziałem moich dzieci. Że nie usłyszą zaparcia się Piotra przy ognisku, grozy Ogrójca, sądu nad Jezusem, odsyłania od Annasza do Kajfasza. Szkoda, że sposób w jaki odprawiamy Niedzielę Palmową zabiera im możliwość wysłuchania tej Ewangelii w kościele. Ktoś powie, że mogę moim dzieciom przeczytać Ewangelię w domu. Pewnie, że mogę, ale po pierwsze to nie to samo co liturgia, podział na role, świątynia. Po drugie ja przeczytam, ale ilu rodziców to zrobi? Po trzecie gdzie dzieci mają słuchać Ewangelii o Męce Chrystusa jak nie w Kościele, na początku Wielkiego Tygodnia?! Uzupełnienie Już po publikacji tego tekstu doszły do mnie głosy o wielu miejscach, w których czyta się pełny tekst Męki Pańskiej, np. w parafii w Brzeziej Łące k. Wrocławia, u ojców dominikanów w Łodzi, we Wrocławiu. Pięknie! Nie twierdzę, że takich miejsc nie ma, chcę jedynie pokazać z jaką tendencją w ostatnich latach się spotykam i w moim otoczeniu ta tendencja zaczęła przeważać. Być może kompromisowym rozwiązaniem mogłoby być czytanie dłuższej wersji na wybranych mszach i nawet ogłoszenie tego wcześniej, że np. o 9 i 12 w Niedzielę Palmową będzie dłuższa wersja, na pozostałych krótsza. Jeszcze tylko dodam, że podobny problem dotyczy także ograniczanej liczby czytań w Wielką Sobotę - choć oczywiście te są trudniejsze w odbiorze niż Męka Pańska. Na koniec niech przemówi kard. Wyszyński: Był to Wielki Piątek, w nocy. Cała niemal parafia zebrała się na ostatnie Gorzkie Żale. Całą noc przesiedziałem w kościele, skulony przy konfesjonale, który stał przy wejściu do zakrystii. Zapamiętałem tę nocną modlitwę przy grobie Chrystusa. Przeżycia tej nocy rzeźbiły moją chłopięcą duszę, pomagały mi odkrywać piękno drogi, którą zamierzałem pójść.