Piotr Surowiecki - prosto o rzeczach ważnych Piotr Surowiecki

10 powodów, dla których twój syn powinien być ministrantem

Ułatwisz tym życie nie tylko dziecku, ale i sobie.

autor: Piotr Surowiecki | opublikowany: 2020-02-23 12:24

Poniższe punkty oparłem głównie na osobistych doświadczeniach: długich latach służby przy ołtarzu od najmłodszych lat po te dorosłe na rozmaitych funkcjach. I - aktywność Młodzi chłopcy lubią wyzwania, lubią czuć się potrzebni i mieć swoją rolę do wykonania. Z drugiej strony liturgia, a w szczególności Eucharystia, jest adresowana raczej do osób dorosłych. Pamiętam jak jako dziecko męczyłem się na adoracji, podczas gdy dzisiaj możliwość takiej modlitwy to przyjemność. To naturalna kolej rzeczy i chociaż trzeba od dziecka wymagać i uczyć go (równać do góry), to jednak trzeba też pójść trochę na rękę wobec tych młodzieżowych potrzeb. Ministrant jest zaangażowany w służbę podczas liturgii, a więc nie może narzekać na nudę. Dla młodych, ruchliwych chłopaków oznacza to łatwiejsze przeżywanie Eucharystii. II - ksiądz Ministranci mają częsty, bezpośredni kontakt z księżmi. W wielu dużych parafiach, gdzie jeden kapłan przypada na kilka tysięcy wiernych, trudno mieć taki kontakt w innych okolicznościach. Nie sposób przecenić wagi takiej znajomości dla dorastającego chłopaka - księży, którzy poświęcili swoje życie Bogu. Trudno mi nawet wymienić wszystkich wspaniałych kapłanów, których przez lata służby dane mi było poznać, a miałem to szczęście, że w okresie dorastania i wchodzenia w dorosłość mieliśmy wspaniałego opiekuna, który z zaangażowaniem prowadził służbę liturgiczną i poświęcał nam wiele czasu na zwykłe rozmowy w czasie zbiórek (ks. Arkadiusz Wysokiński, obecnie proboszcz w Górze). III - w dorosłość LSO to przygoda na długie lata, bo zaczyna się zwykle we wczesnej podstawówce, a potem są kolejne stopnie: lektor, ceremoniarz i tak można dotrwać do dorosłości. Jeśli więc syn zostanie ministrantem w podstawówce, to oznacza to, że w okres dojrzewania będzie wchodził zaangażowany w parafialną wspólnotę, blisko księży itp. IV - liturgia Często ministrant z podstawówki ma większą wiedzę o liturgii niż dorosły katolik. Korporał, trybularz, cingulum - to nie są słowa, które go wystraszą. Nasz chłopiec nauczy się w LSO mnóstwo rzeczy o liturgii, jej symbolice, Kościele, a jeśli wiara jest dla nas najważniejsza (a być powinna), to jest to wiedza, której chcemy dla naszych dzieci. V - koledzy Będąc ministrantem nasze dziecko ma możliwość poznania innych chłopców - starszych i młodszych. To nowe relacje i znajomości, o tyle cenne, że zawarte w środowisku Kościoła. Wiele z tych znajomości z biegiem lat okazuje się być trwalszymi niż np. szkolne. VI - odpowiedzialność Od naszych dzieci nie wymaga się teraz wiele odpowiedzialności. Mają warunki cieplarniane, przez pierwsze trzy klasy podstawówki rzadko wracają same do domu, a jeszcze mama nosi im plecak. W LSO nawet najmniejszy ministrant ma odpowiedzialne funkcje: podać odpowiednie ampułki, zadzwonić w dobrym momencie - i nie ma tu odwrotu, ctrl+z, trzeba sobie poradzić. Z czasem odpowiedzialność rośnie, a np. pełnienie funkcji ceremoniarza w czasie wielkanocnej Liturgii Paschalnej to nietrywialne zadanie nawet dla dorosłego. Pamiętam ten stres i zaangażowanie, gdy mi również przyszło pełnić tę funkcję, a jednocześnie satysfakcję, gdy się udawało. To wspaniała nauka: odpowiedzialności, sumienności i zarządzania. VII - wspólnota Podczas, gdy moi rówieśnicy szukali sobie miejsca gdzieś w przedsionku kościoła, zwykle wśród obcych ludzi, ja wchodziłem do zakrystii i witałem się z kolegami, kościelnym, później szafarzami, ale też z księżmi. Chwila rozmowy, żarty, wspólne ustalenia odnośnie liturgii, a potem modlitwa przed nią. Oczywiście nie jest to obraz sielankowy, różnie bywa i bywało, ale generalnie czułem się w kościele jak wśród swoich, że jestem u siebie. VIII - przygoda Ileż to anegdot, zabawnych sytuacji i przygód się przez te lata przytrafiło! To są rzeczy do przeżycia, trudne do opowiedzenia, a jednocześnie bardzo zapadające w dobrą pamięć. Ministrant goniący za kulką, która odpadła od pałeczki do gongu w czasie podniesienia; ksiądz dowcipniś przywiązujący w czasie kazania cingulum lektora do krzesła (nieświadomy lektor zerwał się po kazaniu do credo... razem z krzesłem) czy też lektor, który podczas Pasterki odczytał w modlitwie wiernych intencję za wszystkich parafian jak za zmarłych ("aby dobry Bóg przyjął ich do Swego Królestwa") - to tak nie śmieszy, gdy się czyta, ale zupełnie inaczej jest to przeżywać wśród swoich. IX - rola i zysk rodziców Ja wiem, że dzisiaj panuje pogląd, żeby "dziecka do niczego nie zmuszać", żeby wychowywać go do wolności itp. itd. Jednak trzeba też czasem dziecko nieco wypchnąć, jak te ptaki co wypychają małe z gniazda by nauczyły się latać. Początki mogą być trudne, dla młodego chłopca służba nie jest łatwa, szczególnie jeśli nikogo nie zna. Naturalny wstyd czy nawet lenistwo będą dzieciaka zniechęcać, ale zwykle jest tak, że po jakimś czasie nie będzie chciał wrócić do ławki. Trzeba też wyczuć odpowiedni moment, czasem lepiej odczekać nawet rok, bo jak za wcześnie pójdzie, to może się zniechęcić. Taki dobry wiek to chyba ok. 9-10 lat, ale wszystko zależy od konkretnego dziecka. W każdym razie wytłumaczenie "mój syn nie chce" może być czasem zbyt łatwą wymówką. A co otrzymujemy w zamian? W największym skrócie lepiej wychowane dziecko - w kontakcie z księżmi, innymi ministrantami, uczące się odpowiedzialności itp. To dla rodziców największy zysk. A mały gratis jest taki, że nie marudzi nam obok w ławce, bo już się na mszy nie nudzi. X - Bóg Na koniec najważniejsze - LSO to służba samemu Panu Bogu. Zawsze powtarzał to mój proboszcz i trzeba pamiętać, że ministrant stoi tak blisko tych najważniejszych rzeczy, które mogą się dziać na świecie, ma możliwość nawet trzymać partykuły Ciała Chrystusa na patenie. I ta bliskość Boga i Jego Spraw już wystarczy za jedyny powód, aby być ministrantem. Jak zostać ministrantem? Nie w każdej parafii nabór jest ogłaszany z ambony, dlatego jeśli chcemy wysłać syna na ministranta, to nie ma co czekać - najlepiej pójść się zapytać w zakrystii. Zdecydowanie najłatwiej będzie dziecku, jeśli zostanie ministrantem razem z bratem, kuzynem czy kolegą. --- Jeśli mają Państwo jakieś komentarze to zapraszam do dyskusji na Facebooku lub na Twitterze.