Piotr Surowiecki - prosto o rzeczach ważnych Piotr Surowiecki

Małżeństwo ma coraz gorszą prasę (porównanie 2000 vs. 2014)

Pamiętacie taki popularny zespół Brathanki? Czerwone Korale itp.? Ale w ich twórczości małżeństwo zbrzydło!

autor: Piotr Surowiecki | opublikowany: 2020-02-02 08:45

Brathanki 2000
1. Gdzież ten, co go czekam tak, Że mi tchu aż w piersiach brak. Gdzież ten, co obieca mi Miłość do ostatnich dni. REF. Gdzie ten, który powie mi, Że do końca swoich dni, Że do ostatniego tchu Będę całym życiem mu. (...) 3. Bez kochania ginę tak Jak zamknięty w klatce ptak. Nie chcę więcej ptakiem być, Chcę nareszcie zacząć żyć.
Na tej samej płycie z 2000 roku jest jeszcze zadziorny kawałek o wymownym tytule "Siebie dam po ślubie". Brathanki 2014
Mamo, ja nie chcę za mąż, chcę blasku i chcę oklasków, chcę w tłumie klejnotem pierwszym być. Mamo, ja nie chcę za mąż i co dzień być jak przechodzień, co musi udawać zamiast żyć. (...) Mamo, ja nie chcę za mąż, nie zniosę mężusia kmiotka. Ja spotkać skrzydlatą miłość chcę. Mamo, ja nie chcę za mąż, chcę drania, co wart kochania, gdy stuka pięściami w serce me.
Jak widzimy małżeństwo przestaje być czymś pożądanym, czymś co pozwala żyć pełnią życia, staje się za to przeciwieństwem romantycznej miłości, związkiem, w którym człowiek "musi udawać zamiast żyć"! Oczywiście, na upartego można to interpretować inaczej: że w pierwszym tekście o małżeństwie nie ma słowa, zaś w drugim być może chodzi o jakieś swatanie przez rodziców, którego potencjalna panna młoda nie chce. Ale to już wyższa ekwilibrystyka interpretacyjna, moim zdaniem w powszechnym zaś odbiorze, gdzie nikt się zbytnio nad tekstem nie pochyla, brzmiało to jasno: w 2000 roku dziewczyna czeka na ślub, ma męża, by "nareszcie zacząć żyć", natomiast w 2014 nie chce za mąż, chce blasku i chce oklasków. Od kiedy żyję - zawsze wydaje mi się, że to niedługo, ale kiedy zaczynam liczyć lata, to zmieniam zdanie - to nie pamiętam, żeby w kulturze popularnej, w powszechnych stereotypach małżeństwo miało dobry wizerunek. Ale taki zjazd w kilkanaście lat jest dość symptomatyczny. Dlaczego tak jest? Jeśli chodzi o twórczość zespołu to najłatwiej wyjaśnić to oportunizmem - po prostu chcą się wpasować w gusta szerokiej publiki. Ot, komercja. Ale ważniejsze pytanie: dlaczego aż tak bardzo pogarsza się wizerunek małżeństwa wśród Polaków? O tym w najbliższych miesiącach będziemy sobie mówić.